Zanim zaczniesz czytać: To nie jest tekst diagnostyczny. Kierowany jest do osób, których układ nerwowy działa intensywniej – zwłaszcza gdy codzienność wymaga stałej samokontroli i organizacji. Może opowiada o Tobie, a może jest po prostu okazją, by posłuchać o tym, jak inni doświadczają świata. Nie odpowie na pytanie „czy mam ADHD?”, ale może poszerzyć Twoją perspektywę. Jeśli czujesz, że to nie jest tekst dla Ciebie – to też jest w porządku.
Może nieco roztrzepana, czasem przewrażliwiona, zakręcona, ale generalnie dowożąca tematy. Kobieta z potencjałem, która ma całkiem niezłe życie – dobra praca, usatysfakcjonowani klienci, ładny domek (może nawet z ogródkiem).
Generalnie działa.
I po co, kurde felek, teraz szuka dziury w całym? Przecież świat pozwala mieć trudności tylko wtedy, gdy „nie-działa”.
Ale tylko Ty wiesz, ile energii kosztuje Cię to „działanie”.
Ten ładny domek to efekt tytanicznego wysiłku, by nie utonąć w stosie prania. Usatysfakcjonowani klienci nie widzą Twojego paraliżu decyzyjnego, który dopada Cię wieczorem.
To pułapka kobiet z ADHD.
Są absolutnymi mistrzyniami maskowania. Budują fasadę idealnego życia na fundamencie chronicznego stresu i poczucia, że zaraz wszystko się wyda. Że ktoś odkryje chaos kryjący się pod ogródkiem i sukcesami – chaos, którego nie da się poskromić żadnym planerem (aczkolwiek nie przeszkadza mieć kilku planerów).
A gdy tylko próbujesz wpuścić kogoś w ten trudny fragment siebie, możesz usłyszeć, że dziś każdy ma ADHD, że to moda, że to nie ADHD, tylko lenistwo, albo że przesadzasz.
I jak tu być „przy sobie”?
Po diagnozie lub pierwszym podejrzeniu, że to ADHD jakoś do mnie pasuje, często zaczyna się faza „szukania metody”.
Kupujesz kurs organizacji, instalujesz aplikację, czytasz o deep work. Próbujesz „zhakować” swój mózg, żeby wreszcie działał. Zamiast intensywnego, rozproszonego oceanu wybierasz bycie grzecznym, przewidywalnym strumykiem.
Ale ADHD u dorosłej kobiety to nie problem z brakującą tabelką w Excelu. To specyficzny układ nerwowy, który nie chce i nie będzie pracował w trybie 9:00–17:00.
Nie przeprogramujemy neuroróżnorodności. Nie napiszemy Ciebie na nowo.
Możesz przygotować najlepszą rozpiskę, wytypować najlepszy schemat, ale nie jesteś projektem do naprawy czy hiperoptymalizacji.
I to jest ok – dowozić tematy i czasem nie dowozić siebie samej – też jest ok.
Bycie kobietą w spektrum ADHD oznacza życie w skrajnościach:
Raz energia na 1000%, innym razem brak sił, by wstać z łóżka.
Możesz przenosić góry przy deadline, a bardzo ważne sprawy odkładać miesiącami.
Od świata słyszysz: „Jesteś mega ogarnięta! Jak to robisz?”, by po chwili myśleć: „Ja się do niczego nie nadaję”.
Potrafisz dokonywać cudów w przestrzeni, która Cię interesuje, ale codzienne obowiązki mogą wymykać się spod kontroli – usmażenie naleśników, pamiętanie o dawce witaminy D3 czy urodzinach mamy to tematy, których nie jesteś w stanie przeskoczyć.
Jesteś mistrzynią planowania, ale realizacja tych planów często kosztuje niewspółmierną cenę albo jest po prostu poza zasięgiem.
Pytanie brzmi: czy te skrajności można „wyłączyć”? I czy naprawdę chodzi o brak dyscypliny lub motywacji?
Głęboko wierzę, że prawdziwa zmiana nie zaczyna się od kolejnej metody ani od lepszego „zhakowania” układu nerwowego.
Zaczyna się od spotkania z prawdą o sobie – momentu, w którym mówisz:
„Mój mózg działa inaczej. I to jest ok.”
Rozwiązaniem nie jest nauka, jak stać się „normalną”.
Ważniejsze jest poczucie, że możesz:
Przestać przepraszać za potrzebę ciszy lub innego rytmu pracy,
Odróżnić swoje autentyczne potrzeby od skryptów „idealnej kobiety/matki”, które Cię wykańczają,
Zbudować życie wspierające Twój układ nerwowy, zamiast wiecznie z nim walczyć.
„ADHD u dorosłej kobiety to nie problem z brakującą tabelką w Excelu. To specyficzny układ nerwowy, który nie chce i nie będzie pracował w trybie 9:00–17:00.”
Przez najbliższe 24 godziny potraktuj to jak eksperyment. Spróbuj nie przepraszać za objawy swojego układu nerwowego. Zamiast:
Jeśli czujesz, że dotychczasowe sposoby na ‘ogarnianie’ życia kosztują Cię zbyt wiele energii, nie musisz szukać kolejnej tabelki. Możemy wspólnie poszukać drogi do Ciebie – takiej, w której Twój intensywny system nie będzie Twoim wrogiem.
Zapraszam Cię na spotkanie, w którym priorytetem jest Twój spokój, a nie idealne wyniki.