ADHD Kobiety

Dowożę tematy, ale nie dowożę siebie

Karolina Idkowiak 4 min czytania

Zanim zaczniesz czytać: To nie jest tekst diagnostyczny. Kierowany jest do osób, których układ nerwowy działa intensywniej – zwłaszcza gdy codzienność wymaga stałej samokontroli i organizacji. Może opowiada o Tobie, a może jest po prostu okazją, by posłuchać o tym, jak inni doświadczają świata. Nie odpowie na pytanie „czy mam ADHD?”, ale może poszerzyć Twoją perspektywę. Jeśli czujesz, że to nie jest tekst dla Ciebie – to też jest w porządku.

Ta, która daje sobie radę

Może nieco roztrzepana, czasem przewrażliwiona, zakręcona, ale generalnie dowożąca tematy. Kobieta z potencjałem, która ma całkiem niezłe życie – dobra praca, usatysfakcjonowani klienci, ładny domek (może nawet z ogródkiem).

Generalnie działa.

I po co, kurde felek, teraz szuka dziury w całym? Przecież świat pozwala mieć trudności tylko wtedy, gdy „nie-działa”.

Cena za status „generalnie działa”

Ale tylko Ty wiesz, ile energii kosztuje Cię to „działanie”.

Ten ładny domek to efekt tytanicznego wysiłku, by nie utonąć w stosie prania. Usatysfakcjonowani klienci nie widzą Twojego paraliżu decyzyjnego, który dopada Cię wieczorem.

To pułapka kobiet z ADHD.

Są absolutnymi mistrzyniami maskowania. Budują fasadę idealnego życia na fundamencie chronicznego stresu i poczucia, że zaraz wszystko się wyda. Że ktoś odkryje chaos kryjący się pod ogródkiem i sukcesami – chaos, którego nie da się poskromić żadnym planerem (aczkolwiek nie przeszkadza mieć kilku planerów).

A gdy tylko próbujesz wpuścić kogoś w ten trudny fragment siebie, możesz usłyszeć, że dziś każdy ma ADHD, że to moda, że to nie ADHD, tylko lenistwo, albo że przesadzasz.

I jak tu być „przy sobie”?

Próba przechytrzenia systemu

Po diagnozie lub pierwszym podejrzeniu, że to ADHD jakoś do mnie pasuje, często zaczyna się faza „szukania metody”.

Kupujesz kurs organizacji, instalujesz aplikację, czytasz o deep work. Próbujesz „zhakować” swój mózg, żeby wreszcie działał. Zamiast intensywnego, rozproszonego oceanu wybierasz bycie grzecznym, przewidywalnym strumykiem.

Ale ADHD u dorosłej kobiety to nie problem z brakującą tabelką w Excelu. To specyficzny układ nerwowy, który nie chce i nie będzie pracował w trybie 9:00–17:00.

Nie przeprogramujemy neuroróżnorodności. Nie napiszemy Ciebie na nowo.

Możesz przygotować najlepszą rozpiskę, wytypować najlepszy schemat, ale nie jesteś projektem do naprawy czy hiperoptymalizacji.

I to jest ok – dowozić tematy i czasem nie dowozić siebie samej – też jest ok.

Przeskakiwanie między skrajnościami

Bycie kobietą w spektrum ADHD oznacza życie w skrajnościach:

Raz energia na 1000%, innym razem brak sił, by wstać z łóżka.

Możesz przenosić góry przy deadline, a bardzo ważne sprawy odkładać miesiącami.

Od świata słyszysz: „Jesteś mega ogarnięta! Jak to robisz?”, by po chwili myśleć: „Ja się do niczego nie nadaję”.

Potrafisz dokonywać cudów w przestrzeni, która Cię interesuje, ale codzienne obowiązki mogą wymykać się spod kontroli – usmażenie naleśników, pamiętanie o dawce witaminy D3 czy urodzinach mamy to tematy, których nie jesteś w stanie przeskoczyć.

Jesteś mistrzynią planowania, ale realizacja tych planów często kosztuje niewspółmierną cenę albo jest po prostu poza zasięgiem.

Pytanie brzmi: czy te skrajności można „wyłączyć”? I czy naprawdę chodzi o brak dyscypliny lub motywacji?

Spotkanie z prawdą o sobie

Głęboko wierzę, że prawdziwa zmiana nie zaczyna się od kolejnej metody ani od lepszego „zhakowania” układu nerwowego.

Zaczyna się od spotkania z prawdą o sobie – momentu, w którym mówisz:

„Mój mózg działa inaczej. I to jest ok.”

Rozwiązaniem nie jest nauka, jak stać się „normalną”.

Ważniejsze jest poczucie, że możesz:

Przestać przepraszać za potrzebę ciszy lub innego rytmu pracy,

Odróżnić swoje autentyczne potrzeby od skryptów „idealnej kobiety/matki”, które Cię wykańczają,

Zbudować życie wspierające Twój układ nerwowy, zamiast wiecznie z nim walczyć.

Wyróżnik

„ADHD u dorosłej kobiety to nie problem z brakującą tabelką w Excelu. To specyficzny układ nerwowy, który nie chce i nie będzie pracował w trybie 9:00–17:00.”

✎ Zadanie ode mnie

Małe zadanie: „Dzień bez «przepraszam»”

Przez najbliższe 24 godziny potraktuj to jak eksperyment. Spróbuj nie przepraszać za objawy swojego układu nerwowego. Zamiast:

  • „Przepraszam, że znowu nie odpisałam od razu” spróbuj:
  • „Dzięki za cierpliwość, miałam intensywny czas”. Zamiast:
  • „Przepraszam za ten bałagan” spróbuj:
  • „Dziś moje priorytety były gdzie indziej”. Jeśli złapiesz się na tym, że automatycznie mówisz „przepraszam” — po prostu to zauważ. Bez oceniania. To też jest część ćwiczenia. To drobna zmiana języka, która uczy Twój mózg, że Twoja neuroróżnorodność nie jest błędem w systemie, za który musisz wszystkim dookoła zadośćuczynić.

Zaproszenie do autentyczności

Jeśli czujesz, że dotychczasowe sposoby na ‘ogarnianie’ życia kosztują Cię zbyt wiele energii, nie musisz szukać kolejnej tabelki. Możemy wspólnie poszukać drogi do Ciebie – takiej, w której Twój intensywny system nie będzie Twoim wrogiem.

Zapraszam Cię na spotkanie, w którym priorytetem jest Twój spokój, a nie idealne wyniki.

Umów się na konsultację
Warto sprawdzić
← Powrót do artykułów