Wspólnie szukamy odpowiedzi na pytanie, jak działa Wasz „system”. Wierzę, że nie żyjemy w próżni ani w oderwaniu od świata. Nasze trudności to nie błędy charakteru, lecz sygnały z przeciążonego układu nerwowego – alarm o tym, że potrzebujemy zmiany.
Czasem ten alarm słychać bardzo wyraźnie — w kłótniach, które wracają do tych samych punktów, w ciszy przy stole, która ciąży bardziej niż słowa, albo w porankach, które zaczynają się napięciem, zanim jeszcze dobrze się zaczęły.
Moim zadaniem jest pomóc Wam odkryć więcej możliwości ich zaspokajania, by być ze sobą samym spokojniej i by relacje przestały uwierać, a zaczęły wspierać.
Moja praca to nie tylko rozmowa – to specyficzna optyka, która pozwala dostrzec wyjście tam, gdzie wcześniej była ściana. Oto co dzieje się „pod spodem” naszych spotkań:
Z lękiem idzie się dogadać. Zamiast go uciszać, zatrzymujemy się na chwilę i sprawdzamy, co właściwie próbuje Ci powiedzieć. Często okazuje się, że stoi na straży czegoś bardzo ważnego — tego, na czym naprawdę Ci zależy.
Złość mnie nie przeraża. To ona niesie siłę potrzebną do ochrony Twoich granic i jest paliwem do realnej zmiany.
Wierzę, że każde trudne zachowanie było kiedyś najlepszą dostępną strategią przetrwania. Nie oceniam go, lecz sprawdzamy, czy dziś już możesz je puścić.
ADHD (szczególnie u kobiet i dziewczynek) to dla mnie unikalna konfiguracja układu nerwowego. Nie „naprawiam” go – wspólnie tworzymy jego osobistą instrukcję obsługi.
"Musisz po prostu zacząć myśleć pozytywnie"
Bo wiem, że gdyby to było takie proste, nie byłoby Cię tutaj. Szanuję Twój ból i nie będę go lukrować tanim optymizmem.
"Twoje dziecko jest niewychowane"
Dziecko to barometr emocji w rodzinie. Sprawdzimy, co próbuje Wam zakomunikować swoim zachowaniem.
"Wiem dokładnie, co czujesz"
Nie wiem. Każdy świat jest unikalny. Mam jednak kompas i mapę, które pomogą mi towarzyszyć Ci w zrozumieniu Twojej drogi.
"To Twoja wina"
W ujęciu systemowym nie szukamy winnych. Szukamy pętli, w które wpadają Wasze relacje — i wspólnie je rozplątujemy.
"Zawracasz mi głowę głupotami"
Jeśli coś sprawia Ci ból — to nigdy nie jest głupotą. W moim gabinecie nie ma małych spraw.
"Mam dla Ciebie gotową receptę w 5 krokach"
Nie pracuję w ten sposób. Wierzę w zmianę, która zostaje z Tobą na lata — nie tylko na tydzień.
Wierzę, że nikt z nas nie musi radzić sobie sam. Dzięki temu to Ty pozostajesz ekspertem od siebie, a ja mogę Ci szczerze towarzyszyć.
Prywatnie: Od 14 lat jestem w szczęśliwym małżeństwie z trójką dzieci na pokładzie. To właśnie tu odbieram moje lekcje pokory – a życie (to między śniadaniem a wybieganiem do pracy) przypomina mi nieustannie, w którym miejscu jestem żoną i mamą, a w którym psychologiem. Codzienność w relacjach pokazuje mi, że życie rodzinne bywa piękne, ale też potwornie męczące i dalekie od ideałów z poradników. To doświadczenie pozwala mi jeszcze pełniej być obok w gabinecie – bez oceniania i bez pomysłu, że już wszystko wiem.
Karolina Idkowiak
Mama, Żona, Psychoterapeutka
Kilka rzeczy, których prawdopodobnie się po mnie nie spodziewasz.
Często o to pytacie w myślach, a ja chętnie odpowiadam głośno.
Tak. Uważam, że to jeden z najważniejszych certyfikatów, jakie posiadam. Znam smak siedzenia na „Twoim fotelu” – wiem, czym jest ten specyficzny ucisk w gardle przed pierwszą sesją i jaka ulga przychodzi, gdy w końcu wypowie się to, co niewypowiedziane. Własny proces pozwala mi pilnować, by moje historie nie zasłaniały Twoich.
Czasami tak. Są takie opowieści i straty, wobec których jedyną ludzką odpowiedzią mogą być wspólne łzy. Nie boję się wzruszenia, ale dbam o to, by moje emocje nie przytłaczały procesu – gabinet to przestrzeń przede wszystkim o Tobie, a ja jestem tam po to, by trzymać dla Ciebie bezpieczne ramy.
Mówię o tym wprost. W gabinecie stawiam na autentyczność, więc jeśli nie znam odpowiedzi na jakieś pytanie, nie udaję, że jest inaczej. Wtedy korzystam z superwizji lub wspólnie z Tobą sprawdzam, co ta niewiedza nam mówi. To często otwiera nowe, ciekawe drzwi w procesie.
Tak. Szczególnie po ważnych, poruszających spotkaniach — to naturalne, że coś jeszcze we mnie zostaje. Wracam do tych myśli, przygotowując się do kolejnej sesji, ale dbam też o to, żeby umieć je odłożyć. Dzięki temu w gabinecie jestem naprawdę obecna — i w pracy, i poza nią.
Kiedyś było to dla mnie trudne, dziś patrzę na to z dużą ciekawością. Jeśli czuję, że w pokoju unosi się złość skierowana do mnie, pytam o nią wprost. Nie traktuję tego jako osobisty atak – rozumiem, że to ważna informacja o procesie lub o tym, co dzieje się w Tobie. Jeśli emocje są bardzo trudne, niosę je na superwizję – to moja odpowiedzialność zawodowa.
Zdecydowanie. Trudno byłoby mi proponować Ci szukanie „rodowej mocy” czy dbanie o granice, gdybym sama nie sprawdzała tego na własnym systemie. Moje małżeństwo, macierzyństwo i codzienność to najlepszy poligon doświadczalny dla teorii, o których rozmawiamy w gabinecie. Nie miej jednak wątpliwości, że nawet najlepsze praktyki nie sprawiają, że życie jest bez grzmotów i trudności.
Gdybyś na jeden dzień przestał/a się naprawiać — co by się zmieniło w Twoim poranku?
O czym zapomniał Ci powiedzieć Twój problem, kiedy przekonywał Cię, że do niczego się nie nadajesz?
Która Twoja cecha, dziś uważana za wadę, uratowała Ci skórę w przeszłości?
Jeśli czujesz, że moje podejście i doświadczenie są tym, czego potrzebujesz, zapraszam Cię do rezerwacji pierwszej konsultacji.