Młodzież

Samookaleczanie – język, którego nikt nie chce słyszeć

Karolina Idkowiak 5 min czytania

Temat, który podwyższa napięcie

Ten artykuł porusza temat samookaleczania. Jeśli jesteś w trudnym miejscu, zadbaj o siebie czytając go. W sytuacji zagrożenia życia zadzwoń pod numer 112.

Terapeuci przechodzą w tryb czuwania i kontroli. Rodzice są przerażeni. Nauczyciele mają przed oczami procedury. Przyjaciele od razu chcą pomóc.

Z kolei ci, którzy sami zmagają się z okaleczaniem, często są w tym wszystkim po prostu zagubieni.

Różne głosy o samookaleczaniu

W różny sposób mówi się o samookaleczaniu. Dla niektórych to wołanie o pomoc. Dla innych – sygnał o ryzyku radykalnych działań. Zdarzają się też głosy raniące: „chce zwrócić na siebie uwagę, raz by dostał w łeb i by się ogarnął”. Rzadko jednak mówi się o użyteczności czy sensie tego działania. Nic dziwnego – wszyscy boimy się, że przyznanie, iż samookaleczanie „coś daje”, mogłoby je uprawomocnić jako strategię radzenia sobie. Jednocześnie – jak mamy cokolwiek zmienić, odmawiając mądrości tym działaniom? Jeśli to byłoby tylko i wyłącznie głupie – to wybaczcie szczerość – ale na głupotę nie ma rady.

A jednak: to nie głupota rani, a bezradność.

Po co to „działa”?

Samookaleczanie nie jest dobrym narzędziem i ten tekst nie ma go usprawiedliwiać. Ma jednak pomóc nam lepiej trwać przy osobach, które są w tym dramatycznie samotne. Otoczenie często wycofuje się, bo po prostu się boi. Ten lęk – obu stron – jest naturalny.

Wierzę, że zrozumienie tego, co „to” daje, pozwala pomyśleć, czym możemy to zastąpić. To droga do radzenia sobie z emocjami, których nie obejmują słowa.

Najczęściej służy to:

Regulacji emocji – próbie „uwolnienia” przytłaczającego stresu, gniewu lub pustki,

Poczuciu kontroli – w świecie, który wydaje się chaotyczny, daje poczucie władzy nad własnym ciałem,

Samopotępieniu – bywa formą kary za poczucie winy lub wstydu,

Komunikacji niewerbalnej – pokazaniu światu: „coś jest nie tak”,

Rozładowaniu napięcia – fizyczny ból pozwala niektórym poczuć, że w ogóle istnieją, że są żywi,

Regulowaniu układu nerwowego – czasem przybiera to formy mniej oczywiste (tu warto zajrzeć do szerszych opracowań o neuroróżnorodności).

Dwie pułapki reagowania

Kiedy stykamy się z tym tematem, zazwyczaj wpadamy w jedną z dwóch pułapek:

Reagujemy paniką i nadmierną kontrolą,

Odsuwamy temat tak daleko, jak się da.

Obie te reakcje są naszą próbą poradzenia sobie z własnym napięciem.

Zatrzymaj się najpierw przy sobie

Chciałabym zaproponować inną drogę.

Zanim zaczniesz działać, spróbuj zatrzymać się przy sobie i poszukać choćby małego punktu stabilności.

Przyznaj przed sobą:

Jako rodzic: „Boję się o dziecko. Czuję przerażenie i winę. To trudne, ale te uczucia nie czynią mnie złym rodzicem”.

Jako nauczyciel: „Czuję ciężar odpowiedzialności. Czasem chowam się za procedurami, bo towarzyszenie w takim cierpieniu jest po prostu trudne”.

Jako kolega/koleżanka: „Nie wiem, co powiedzieć. Boję się, że pogorszę sprawę. I to jest ok”.

Jako osoba, która się okalecza: „Ranię siebie, bo to jedyny sposób, jaki w tej chwili znam, by przetrwać ten ból. To nie jest głupota, to krzyk mojego ciała i układu nerwowego o pomoc. Boję się oceny, ale też boję się zostać z tym sam/a”.

Zauważenie tych emocji pozwala, by przestały one nieświadomie kierować naszym działaniem.

Kiedy pomagamy wyłącznie z lęku lub paniki – łatwo zranić, nawet w dobrej wierze.

Dopiero gdy znajdziesz w sobie ten niewielki spokój, możesz iść dalej.

Bycie zamiast naprawiania

Samookaleczanie to często język, który pojawia się tam, gdzie zabrakło słów.

Nie musimy rozumieć wszystkiego od razu.

Czasem wystarczy nie odwracać wzroku, nie przyspieszać, nie straszyć. Być.

Towarzyszyć. Pytać. Słuchać. Po prostu być obok.

Wtedy możesz sprawdzić, jaki krok będzie najlepszy:

✎ Zadanie ode mnie

Dwie krótkie propozycje zatrzymania

Nie zastępują one profesjonalnego wsparcia. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zadzwoń pod numer 112 lub na Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111 (czynny całą dobę, bezpłatny)

Mini-zadanie 1: Bezpieczna kotwica

Jeśli czytając ten tekst, poczułeś/aś napływające napięcie, lęk lub chęć natychmiastowego działania – zatrzymaj się.

Połóż dłoń na klatce piersiowej lub brzuchu i weź trzy spokojne oddechy, pilnując, by wydech był dwa razy dłuższy niż wdech.

Poczuj oparcie krzesła pod plecami.

Twoja stabilność to pierwszy prezent, jaki możesz dać osobie, która cierpi.

Mini-zadanie 2: Zmiana perspektywy (dla rodziców i opiekunów)

Spróbuj przez chwilę nie patrzeć na zachowanie dziecka/bliskiej osoby jako na „problem do usunięcia”, ale jako na „trudny komunikat”.

Zadaj sobie w myślach jedno pytanie: „Gdyby ta rana mogła mówić, co próbowałaby mi powiedzieć o bólu, którego nie umieją wyrazić słowa?”

Nie szukaj odpowiedzi na siłę – po prostu pobądź z tym pytaniem przez minutę.

Zaproszenie do wspólnej drogi

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia – zapraszam do kontaktu. Wspólnie możemy spróbować poszukać bezpieczniejszych sposobów mówienia o tym, co dziś mówi tylko ciało.

Umów się na konsultację
Warto sprawdzić
← Powrót do artykułów